Ta terapia to jej jedyna szansa. "Moją ostatnią nadzieją bardzo drogi lek..."

24-letnia Ania cierpi na mukowiscydozę. - Ratunkiem dla mnie jest leczenie przyczynowe kombinacją dwóch leków – skuteczne, ale i kolosalnie drogie leczenie. Koszt terapii to ponad milion złotych rocznie! - pisze, wskazując, że ta terapia to jej jedyna szansa.
fot. SiePomaga.pl

24-letnia Ania cierpi na mukowiscydozę. - Ratunkiem dla mnie jest leczenie przyczynowe kombinacją dwóch leków – skuteczne, ale i kolosalnie drogie leczenie. Koszt terapii to ponad milion złotych rocznie! - pisze, wskazując, że ta terapia to jej jedyna szansa.

- Mam na imię Ania, mam 24 lata i całe życie marzyłam, by dożyć 25. lat. Bardzo szybko dowiedziałam się, jaka jest średnia wieku osób chorujących na mukowiscydozę. To śmiertelna choroba, która potrafi zabijać bardzo szybko… Na szczęście na świecie pojawił się lek – lek, który daje mi nadzieję, że będę żyła dłużej, niż tylko 25 lat! - pisze kobieta zmagająca się z mukowiscydozą. 

Ponad ⅓ życia spędziłam w szpitalu — to ok. 50 pobytów. Ciężko jest sobie wyobrazić fakt, że człowiek spędził w szpitalu łącznie ok. 10 lat. Najcięższym okresem w moim życiu, był czas, gdy byłam nastolatką. Wszystko zaczęło się od odmy opłucnej. Jedną nogą byłam na tamtym świecie. Łącznie przeszłam 5 odm płucnych, w ciągu dwóch miesięcy. Wtedy moje życie wywróciło się do góry nogami. W międzyczasie przeszłam też operację zamknięcia płuca, które nie mogło się samo zrosnąć. W ciągu pół roku przyjęłam 3 narkozy… Wiem, że to wszystko przetrwałam nie bez powodu, więc i tym razem nie mogę się poddać. Żyję, bo walczę. Aktualnie moja wydolność płuc jest na poziomie 40%. Wyobrażacie sobie oddychać tylko ⅖ części swoich płuc? Nie pamiętam już nawet, jak to jest wziąć oddech pełną piersią. Dla mnie każdy oddech to wysiłek. Jednak dbam o siebie każdego dnia, by doczekać chwili, aż będę mogła kupić leki i je przyjmować. 

Ania zbiera pieniądze na leczenie mukowiscydozy nierefundowaną terapią skojarzoną. - Czekałam na leki całe życie. Od początku żyłam w nadziei, że doczekam dnia, w którym się pojawią. Kiedy tak się stało, byłam przeszczęśliwa. Niestety – do momentu, kiedy zrozumiałam, że ani mnie, ani moich rodziców nie stać na takie leczenie. Wiem, że istnieje dla mnie ratunek, ale nie jestem w stanie za niego zapłacić. Ta myśl poraża… - wskazuje.

Ale od czego jest SiePomaga. Może wspólnie się uda?

Wasze opinie

STOP HEJT. Twoje zdanie jest ważne, ale nie może ranić innych.
Zastanów się, zanim dodasz komentarz
   
logo
Prywatność | Reklama | Kontakt
© 2022 CYBERMEDIA